CZĘŚĆ PIERWSZA
oczami Izabelli
Z uśmiechem przyklejonym do twarzy siedzę na krzesełku i patrzę, jak Misiek wchodzi w pole serwisowe. Mruczy coś do piłki, podrzuca ją, uderza... Potem jego miejsce zajmuje ktoś inny, jego sposób zagrywania jednak niewiele różni się od sposobu Miśka. No, może poza tym, że Michał uderzył mocno, ten drugi posłał flota w sam narożnik boiska przeciwnika, zdobywając punkt i kończąc mecz w efektowny sposób.
Robię to, co zawsze. Podchodzę do band, czekając, aż szanowny pan Kubiak raczy się przy mnie pojawić. Gdy przede mną staje i wystawia policzek, posłusznie cmokam go i cicho szepczę słowa gratulacji. Nie odsuwamy się od siebie od razu. Przez chwilę patrzymy sobie w oczy z zaciętymi minami. Do czasu, aż jedno z nas nie wytrzymuje i parska śmiechem.
- Misiek, to staje się już nudne – mruczę, zauważając, jak jakiś fotograf, kieruje na nas wielki obiektyw swojego aparatu.
- Wiesz, że inaczej byłoby ze mną krucho, prawda? Izuś, kociaku ty mój, nie zostawisz mnie, prawda? – robi swoją słodką minkę i trzepocze mi rzęsami przed nosem.
- Wiesz, że tego nie zrobię. Ale kiedyś będziesz musiał…
- Wiem! – przerywa mi – Ale jeszcze nie teraz.
- A jak tam sobie chcesz. Idź już, poczekam w samochodzie.
Tak właśnie wygląda nasze wspólne życie. Co prawda bardziej przypomina to jakąś kiepską telenowelę, ale ja po prostu nie umiem mu odmówić. Na swój pokręcony sposób go kocham i zrobiłabym dla niego naprawdę wiele. Dlatego właśnie zjawiam się na każdym meczu, który grają na miejscu i mocno trzymam za niego kciuki. Tak, tak jak i on uwielbiam siatkówkę. W końcu mam brata siatkarza…
- Ruszaj, Izabello! – wskakuje na fotel pasażera, o mało nie doprowadzając mnie tym do zawału – Co dziś na obiad?
- To, co ugotujesz – pokazuję mu język.
- To ta twoja, jak jej tam...? – patrzy na mnie pytająco.
- Cecylia. I nie jest moją jak jej tam! Jest moją przyjaciółką. I powinieneś jej być wdzięczny za to, że chce jej się przyłazić do nas prawie codziennie i gotować twojej grubej dupie obiady!
- O wypraszam sobie! Nie mam grubej dupy! Jest ładniutka i okrąglutka!
- Pff – prycham, dociskając gaz, żeby zdążyć przejechać na żółtym – Ładniutka i okrąglutka, Michałku, jest dupa Ignaczaka. Twoja co najwyżej może być… Hmm… GRUBA!!
- Wiesz, że gdybyś nie siedziała teraz za kierownicą i nie zależałoby od ciebie moje życie, bym cię udusił?
- I kto by wtedy przyłaził na twoje mecze i odwalał te szopki po nich?
Nie odpowiada. Z miną obrażonego dzika zsuwa się głębiej w fotelu i wbija wzrok w szybę. Michał Kubiak właśnie strzelił focha!
~***~
Już na klatce schodowej czuję ten zapach, wydobywający się z naszego mieszkania. Celcia jest prawdziwą mistrzynią. I naszym aniołem, który nie pozwala nam żywić się pizzą i mrożonkami. Kubiak powinien ją za to nosić na rękach. A on…
- Jeszcze nie ugotowane? – zagląda do kuchni, gdzie króluje Cecylia.
- Nie zwracaj na niego uwagi, kochana. Chyba okres dziś dostał – opieram głowę na jej ramieniu, zaglądając do garnka. Na jej ustach pojawia się cień nikłego uśmiechu. Nie skarży się, ale dobrze wiem, że zachowanie Michała co do niej czasami podchodzi wręcz pod chamskie.
- Zaraz nakładam. Wolisz mniej przypieczony, prawda?
- Tak. Celiś, jesteś aniołem! A Kubiakowi możesz podać na surowo – szepczę konspiracyjnie, dobrze wiedząc, że stoi za mną.
- Wszystko słyszałem!
- I o to chodziło! Ja na miejscu Cecylii bym ci przyłożyła tą patelnią! Chamie ty! – atakuję go.
- Już się tak, siostra, nie ciskaj. Bo ci ciśnienie skoczy.
Tak, jesteśmy rodzeństwem. Nadzwyczaj leniwym rodzeństwem. Nasze lenistwo doprowadziło do tego, iż gotować musi nam Celcia. Swoją drogą anioł, nie dziewczyna… Z taką to Kubiak by miał lepiej niż dobrze…
I to właśnie jest to! Nad moją głową pojawia się maleńka żarówka, a oczy wędrują od Michała do Cecylii. Ona, blondynka o dużych, niebieskich oczach… Zupełnie niepodobna do mnie… I on… Taki tam sobie zdziczały Kubiak…
W mojej głowie rodzi się niecny plan.
~***~
Siedząc obok Celi na wykładzie, patrzę na bezładne bazgroły w jej zeszycie. Jakieś literki, cyferki, serduszka… Imię mojego brata, zamazane długopisem tak, żeby nikt nie mógł odczytać. Ale moje sokole oczy wyłapią wszystko. Nawet tę trzynastkę, z której uparcie próbuje zrobić osiemnastkę.
- Lecisz na mojego brata?
- Co?! – piszczy, zrzucając zeszyt z ławki. I już wszystko wiem.
- Nie odpowiadaj. Już wszystko wiem – uśmiecham się – Może… Chciałabyś zając moje miejsce, co?
- Mam być jego siostrą? Zwariowałaś?
- Wszyscy myślą, że jestem jego dziewczyną, pamiętaj o tym.
- Właściwie dlaczego?
- Bo on udając, że ma dziewczynę, ma spokój z natrętnymi fankami. A ja w ten sposób mam najlepsze miejscówki na meczach – szczerzę się.
- Czyli takie coś za coś.
- No właśnie. Tyle, że… No znudziło mi się już…
- Ale to nie jedyny powód.
- Nie jedyny. Ale o nim może opowiem ci, jak zgodzisz się zająć moje miejsce.
- A co na to Michał?
- Będzie musiał się pogodzić ze stratą tak zajebistej dziewczyny jak ja. Mówi się trudno. Pogadam z nim. Na następnym meczu to ty będziesz siedziała na moim miejscu, ja jakoś wmieszam się w tłum – szczerzę się. Pierwsza część planu wykonana.
oczami Michała
Do wyjazdu na halę zostało mi niewiele czasu. Ostatni raz sprawdzam, czy zapakowałem wszystko i spoglądam na zegarek. To Izka zawsze czekała na mnie, dziś nie ma po niej śladu.
- Iza! No idziesz już?!
- A to nie mówiłam ci, że z tobą zerwałam? – wychyla się z kuchni, upychając do ust marchewkę.
- Jako to zerwałaś!!? Nie możesz mi tego zrobić! Obiecałaś przecież… Przecież one mnie zeżrą! Połkną! Przeżują!
- Spokojnie, bracie Michale, twoja nowa dziewczyna powinna być tu za minutę.
- Moja nowa dziew… - nie dane mi jest dokończyć zdania. Przerywa mi dzwonek do drzwi.
- Oto i ona – Iza, podskakując, rusza do drzwi. Po chwili zjawia się z powrotem, ciągnąc za sobą wysoką blondynkę.
- Eee.. Cześć?
- No cześć – odpowiada, a mnie nagle oświeca. Jezus Maria! Przecież to Cecylia!
- Idziecie? Spakowałeś wszystko? Boże, Michał! Dobrze się czujesz? Czemu tak na nią patrzysz?
- Co? Ja? Nie! Ja tylko myślę, czy wszystko mam!
- Więc masz?
Nie odpowiadam. Łapię w jedną rękę torbę, w drugą dłoń Cecylii, małą i ciepłą, swoją drogą i ruszam do wyjścia. Bez słowa otwieram samochód i wrzucam torbę na tylnie siedzenie. Celi też się nie odzywa. I wcale jej się nie dziwię. Też bym się do siebie nie odezwał na jej miejscu.
- Co… Co ja w ogóle będę miała robić? – pyta nieśmiało.
- Siedzieć. Patrzeć. Uśmiechać się. I oczywiście pogratulować mi, gdy wygram.
- Chyba dam radę… - kiwa głową ze skupioną miną.
~***~
Jadąc na halę nie przewidywałem nawet, że ten mecz skończy się w taki sposób. Do głowy mi nie przyszło, że możemy przegrać z bydgoską Delectą. I to w czterech setach! Nie przewidziałem też tego, że całkowicie zawalę mecz…
- Chodź tu wielka łamago – Cecylia łapie mnie za przód koszulki i przyciąga do siebie.
- Wcale nie jestem łamagą – mruczę. Mimo wszystko jednak wtulam twarz w jej włosy.
- Dobra, już. Tyle pocieszania wystarczy – odsuwa się ode mnie.
- Jeszcze nie. Jestem bardzo, baaaaardzoooo…
- Jesteś chory, Kubiak! Zabiję Izę! Jak ona mogła mnie w to…. Mmmmm… - przerywam jej paplaninę, zamykając jej usta pocałunkiem. Jest trochę zdezorientowana, ale na całe szczęście nie wali mnie torebką w łeb.
- Teraz mogę z czystym sumieniem iść się rozciągnąć – szczerzę się pięknie przed jej nosem i wracam na boisko.
Siedzę obok Małego, rozglądając się dookoła. Cecylii już nie ma, pewnie czeka przy samochodzie. A ja, debil, nawet kluczyków jej nie dałem… Następnym razem już o tym nie zapomnę.
- Ty, a to nie jest przypadkiem Iza?
- Gdzie?
- No tam! Jak ty ją wychowałeś?! Przecież ona tam wyrywa wroga!
- Z Wrony to taki wróg, jak ze mnie ksiądz.
- Amen.
oczami Cecylii
Zdezorientowana to mało powiedziane. W totalnym szoku po tym, co zrobił Michał, wychodzę przed halę. Powiew świeżego powietrza dobrze mi robi. Mimo to ciągle czuję, że moje policzki są zaróżowione, a oczy zasnuwa mgiełka rozmarzenia. Bo on mnie pocałował…
Jest chamem, debilem, ślepym głupkiem, ale mimo wszystko ja mam na jego punkcie totalnego świra. Zakochałam się w nim i to chyba od pierwszego spojrzenia. Tyle że wtedy, gdy go poznawałam, wydawał się takim słodkim, nierozgarniętym Kubiakiem, który bez Izy zgubiłby się we własnym mieszkaniu. Ale to były tylko pozory…
Tak naprawdę Michał wcale mnie nie lubi. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, za każdym razem, gdy się do mnie odzywa. Jest niemiły, nic mu nigdy nie pasuje. Jednym słowem - cham.
- Jestem – dyszy mi za plecami – Przepraszam, że tak długo. Następnym razem dam ci kluczyki. W takich obcasach! Nie bolą cię stopy? No wsiadaj, wsiadaj. Odwiozę cię do domu, pewnie jesteś zmęczona.
- Paplasz jak nakręcony – zauważam, a on mach ręką.
- Dziękuję. Świetnie odegrałaś swoją rolę.
- Ty też byłeś całkiem przekonywujący – mówię uszczypliwym tonem, próbując wyciągnąć z niego, dlaczego mnie pocałował. I to jak mnie pocałował!
On jednak milczy jak zaklęty. Bez słowa odwozi mnie pod mój blok, nie pytając nawet o adres. Skąd on wie, gdzie mieszkam?! Iza mu powiedziała? Nie, to raczej mało prawdopodobne… Ona jest ostatnią osobą, którą by o to zapytał. A on staje się dla mnie wielką zagadką. Pytaniem, na które nie znam odpowiedzi…
Tara ta ta ta I'm loooooovin' it! :D
OdpowiedzUsuńDzik w sosie kapturkowym mmmmmm żołędzie lizać :D
Dziękować za życzenia i za karton, bo tylko ty mogłaś to wymyślić ;) :* Tak jak ja lubię :D
I Michał też jest jak lubię, oooo tak.
Z miejsca stałam się Cecylią i po prostu... Powinno być zakazane być tak... sek.. uroczym Michałem :D właśnie, on nawet jak jest głupi i paskudny, to jest uroczy to chore.
Ja si tak staram, gotuję i wszystko bym zrobiła, a ten nic :(
Iza, moja wybawicielka, wrobiła mnie w taki numer ;p ale uwielbiam fragment z zeszytem hahahaha prawie cała ja :D
Nawet udawać dziewczynę Miśka jest bosko ^^ i jeżeli tak mam go pocieszać po przegranych, to może częściej przegrywać hahaha nie no JW niech na tym nie cierpi, może po wygranych też by mnie cmoknął, co? :D Bosze, robi mi sieczkę z mózgu!
Teraz niby troskliwy, kluczyki, buty, mróz. Nawet skubany wie, gdzie mieszkam. Do tego nie potrafi powiedzieć prawdy. Niech no ja mu coś ugotuję! Kotlet będzie tak doprawiony, że w Jastrzębiu wody braknie!
No i dla każdego coś miłego, Wrona :D Andrzej, Andrzej, żaden wróg ;) po prostu Michałowa siostra znalazła prawdziwego ukochanego ;p
Już nie mogę się doczekać kolejnej części! Uwielbiam to, cały czas nieustannie! Dziękować ;*:*:*
Pozdrawiam
a on taki sobie cham, niepozorny, udający i zakochany w gotującej mu Cecyli *.*
OdpowiedzUsuńHahahaha :D Marta zadowolona- to najważniejsze :D
OdpowiedzUsuńAch i będzie zły Misiek? I like it :D
No to Iza ładnie wrobiła Celę ^^ Ale przecież, że jej się podobało, bo jakby mogło być inaczej? Udawanie dziewczyny Miśka i ten pocałuuuunek ^ ^ I jeszcze skubany wie, gdzie mieszka. Ciekawe skąd :D Czyli, że Misiek będzie taki gburowaty? Ale jak on może taki być dla Celi skoro takie pyszne obiady gotuje? No ja tego nie rozumiem. I niech się Misiek poprawi! :D Akcja z zeszytem powalająca :D
Pozdrawiam ;****
Olcia :D
haha nie ma to jak zadowolona dzikowa:D i jak to dużo człowiekowi nie potrzeba do szczęścia ino jeden buziak Kubiaka :D przynajmniej Michałowi nogi z łóżka wystawać nie będą:DDDDDDDDDDDDDDDDD ile 13 razy na dobę?:D tak myślałam :D uroczę rodzeństwo z Kubiaków :d ino rzuciła go siostra a ona od razu Sztywnego zarywa :D będzie galaretka jak nic :D no nic:D czekać ino na małe dziki :D zajadające galaretkę Delecty :D
OdpowiedzUsuń