sobota, 19 stycznia 2013

Jeden






Jeden



Zawsze robię coś, czego później żałuję. Tamten dzień nie był wyjątkiem, chociaż na taki się zapowiadał. Był już późny wieczór, a ja nie zrobiłam nic głupiego. Wtedy pojawił się on, a ja...
Ale tak to już jest, gdy postrzelona Kaja na imprezie spotyka nie mniej postrzelonego Andrzeja. Ze wspólnej zabawy dwóch postrzelonych osób nie może wyjść nic dobrego...
 - Kaja, chodź spać.
Odwracam się i patrzę na niego. Siedzi na łóżku i wyciąga do mnie rękę. Ociągając się, złażę z parapetu, próbując zakryć jego krótką koszulką tyle, ile się da.
 - To nie może się udać - szepczę, siadając obok niego.
 - Będzie dobrze - obejmuje mnie ramieniem i mocno do siebie przytula, przyciskając usta do mojego czoła.
 - Jak ma być dobrze? - mruczę niewyraźnie - Mam 20 lat i jestem w ciąży z facetem, którego praktycznie nie znam!
 - Jesteś w ciąży ze mną - łapie moją twarz w dłonie i zmusza mnie do patrzenia mu w oczy - Mamy przed sobą całe życie, Kaja. Cieszę się, że cię poznałem. Cieszę się, że cię mam...
Ale mnie nie kochasz! A związek bez miłości nie ma szans przetrwać.
 - Dziękuję, że starasz się mnie pocieszyć. - głaszczę go po policzku. Uśmiecha się.
 - Wiesz, że gdyby nie to, że za ścianą śpi moja matka, pocieszyłbym cię inaczej?
 - A tobie tylko jedno w głowie! A co, jeżeli zrobisz krzywdę Joasi?
 - Żartujesz?! To będzie synek tatusia! Maciuś!
 - Nie rozmawiajmy o tym teraz. Powinieneś spać, jutro masz trening.
 - I to mówi przyszła mama o 3 w nocy - szczerzy się.
 - Śpij i nie marudź!
Kładę się pod ciepłą kołdrą i zamykam oczy. Po chwili czuję, jak Andrzej przytula się do moich pleców, kładąc rękę na moim zaokrąglonym brzuchu.
Jest taki kochany... Opiekuje się mną, dba o to, żeby niczego mi nie brakowało. Czasami mam wrażenie, że nawet mnie kocha. Ale to tylko wrażenie. Jest ze mną z obowiązku. Pół roku temu popełniliśmy błąd i teraz oboje musimy za niego płacić.

Budzę się rano, gdy on wychodzi z łazienki. Po jego klatce piersiowej spływają strużki wody, ginąc w ręczniku zawiniętym na biodrach. Nie wie, że go obserwuję, nie ma pojęcia, że już nie śpię, więc stara się zachowywać cicho. I nawet nieźle mu to wychodzi. Do momentu, w którym zaplątuje się we własne nogi i ląduje pomiędzy łóżkiem a szafą z wielkim hukiem.
Parskam szalonym chichotem, a on podnosi głowę i morduje mnie wzrokiem. Ale ja się nie boję. Przez te trzy miesiące, od kiedy razem mieszkamy, zdążyłam się przekonać, że on tylko patrzy tak mrocznie. W rzeczywistości muchy by nie skrzywdził, chociaż czasami zdarza mu się wybuchnąć.
 - Śmiej się, śmiej – burczy, zbierając się z podłogi – To wszystko twoja wina!
 - Tak, Wrona, bo ja ci sznurówki związałam! Ach, zapomniałam! Ty nie masz na sobie butów – ironizuję, a on wpełza na łóżko.
 - Wredna – cieszy się, chyba sam nie wie z czego – Śpij jeszcze. Maciuś musi być silny i zdrowy. Jak jego tatuś.
 - To jest Joasia! I nie kłóć się ze mną! – przykładam mu palec do ust, by nie dopuścić go do głosu.
 - Fajnie wyglądasz, gdy się tak wściekasz. Robi ci się taka zmarszczka, o tu – przesuwa palcem po moim czole.
 - Spadaj! Ja nie mam żadnych zmarszczek. Dobranoc – mruczę, chowając głowę pod kołdrą.
 - Śpij słodko, maleństwo – szepcze, przyciskając policzek do mojego brzucha.
 - A ty nie połam się na treningu – bełkoczę spod kołdry.
 - A jednak się o mnie martwisz!
 - Wcale nie!
 - Wcale tak – nie widzę go, ale wiem, że głupkowato się uśmiecha.
 - Zamknij się, bo zacznę rodzić i będziesz sam musiał poród odbierać!
 - Już mnie tu nie ma – miauczy. Moment później słyszę, jak opuszcza sypialnię.
Powinnam się cieszyć, że tamtej nocy trafiłam właśnie na niego. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że będzie wspaniałym ojcem… Ja jednak nie potrafię. Czuję, że przez tamtą jedną głupią noc, zmarnowałam mu życie. Przecież on ma 24 lata, jest młody, przystojny. Mógłby mieć każdą. Mógłby się zakochać…
Teraz też może, oczywiście, że tak. Wiem jednak, że będzie starał się odepchnąć od siebie to uczucie. Czuje się za mnie odpowiedzialny. Odpowiedzialny za to, co wydarzyło się tamtej nocy. Uważa, że do jego obowiązków należy opieka nade mną i maleństwem… A ja… Nie chciałam. Nie chciałam zwalać mu się na głowę. Niestety nie miałam innego wyjścia. Nie miałam gdzie się podziać, gdy ojczym wyrzucił mnie z domu. Z mojego własnego domu…

Budzę się po raz kolejny tego dnia, czując, że pieką mnie oczy. Płakałam. Za każdym razem rozklejam się, gdy myślę o domu. Ale to już przeszłość. Trzy miesiące temu zaczęłam nowe życie. Życie z nim.
 - A ty jeszcze w łóżku? – wpada do sypialni jak tornado – Ja już nawet zakupy zdążyłem zrobić! I mamę na dworzec odwieźć!
 - Ojej! Zapomniałam, że dziś wyjeżdża! Czemu mnie nie obudziłeś?!
 - Kaja, nie denerwuj się – siada obok mnie – Mama mówiła, że masz się tym nie przejmować. A i kazała cię od siebie ucałować.
Zanim udaje mi się cokolwiek powiedzieć, on sadza mnie na swoich kolanach. Patrzy mi w oczy tym swoim dzikim spojrzeniem. W jego niebiesko-zielonych oczach skrzą się iskierki, które dodają jego spojrzeniu tej drapieżności, której uległam pół roku temu. Teraz dzieje się ze mną to samo, co wtedy. Przestaję myśleć, po prostu się wyłączam, a on nie ma zamiaru tego marnować. Muska ustami mój podbródek, wędruje wzdłuż linii szczęki, potem wraca do podbródka. Wreszcie dotyka moich ust, chwytając zębami dolną wargę. Przesuwa po niej językiem, po czym przyciąga mnie bliżej siebie i namiętnie wpija się w moje usta.
 - Mam nadzieję… - dyszę, gdy się ode mnie odsuwa – Że twoja mama nie kazała ci mnie tak całować.
 - Nie, Słońce. To była moja własna inicjatywa.
 - To dobrze… - mruczę. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Przecież nie powinnam siedzieć na jego kolanach, nie powinnam go całować… Przecież go nie kocham!
Ale czy aby na pewno?
 - O czym myślisz?
 - Co?
 - Pytałem, o czym myślisz.
 - O tym, że głupio się czuję, siedząc ci na kolanach – mówię, zgodnie z prawdą – Przecież my się nie kochamy! I pewnie nigdy się w sobie nie zakochamy! To bez sensu…
 - Kajuś, spójrz na mnie – łapie moją twarz w dłonie – Ważne, że się staramy, rozumiesz? Musimy nauczyć się sobie ufać, a miłość… Miłość może przyjdzie z czasem. No i Joasia musi mieć pełną rodzinę.
 - Joasia? Już nie Maciuś? – patrzę na niego podejrzliwie – Specjalnie to powiedziałeś! Żeby mnie przekabacić!
 - Chodź na śniadanie – zmienia temat – A raczej na obiad. Już prawie 13. Na co masz ochotę?
 - Na ciebie! – ciśnie się na moje usta - Nie wiem – mruczę zamiast tego – Taki twórczy dziś jesteś, to coś wymyśl.
 - Mądrala od siedmiu boleści – cmoka mnie w nos – Ubierz się, a ja poszperam w szafkach. Razem coś ugotujemy, co ty na to?
 - A przeżyję? – zaczynam cicho chichotać.
 - No bardzo śmieszne! Bardzo!
 - No już się tak nie spinaj, przecież żartowałam. W końcu to ty jesteś bydgoskim Pascalem, co nie?
 - Wolę być Ewą Wachowicz – szczerzy się.
 - A co ty? Transik?
 - Dupa, nie transik.
 - Chyba Wrona.
 - Nie da się ciebie przegadać, co nie? Zawsze musisz mieć ostatnie słowo? – pyta, a ja z zadowoloną mina kiwam głową – No niech ci będzie. Tym razem.




Mam zaszczyt - albo nieszczęście- przedstawić Andrzeja :)
Pozdrawiam;*


4 komentarze:

  1. Ooo tak, lubię tego Andrzeja, uwielbiam :D Jak go opisujesz, to jakbym go widziała na własne oczy, tak idealnie i plastycznie to zrobiłaś ;)
    Widzisz, nie jest taki sztywny ;p
    Kai dobrze się trafiło, Wrona porządne stworzenie. Jak tak czytam, tak patrzę, to mi się wydaję, że chyba nie nie kochają się tak bardzo ;p ewidentnie coś jest na rzeczy, o tak :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, Andrzej :D
    Od razu mówię, imię Andrzej kojarzy mi się ze znajomym - kompletną łajzą :P Już mi się podoba Wrona - odpowiedzialny tatuś. ^^ Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry wieczór ^^
    Wiesz, kupiłaś mnie Andrzejem. Od dawna chciałam o nim poczytać, a nie umiałam nic znaleźć. I teraz bum. Zapowiada się całkiem ciekawie. Miło, że Wrona okazał się być odpowiedzialnym facetem. Miłość przyjdzie z czasem... Ale to dopiero początek. Boję się więc, co możesz wykombinować ;)
    Pozdrawiam serdecznie, Anna.
    /Bądź/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale nie sa w sobie zakochani. wcale -.-

    OdpowiedzUsuń