Trzy
Do niezapowiedzianych wizyt jego przyjaciół zdążyłam już
przywyknąć, dlatego nie bardzo zaskakuje mnie widok dwóch uśmiechniętych twarzy
na klatce. Otwieram drzwi i wpuszczam ich do środka. Nie muszę nawet mówić, by
czuli się jak u siebie. Oni to wiedzą. Chociaż Andrzej twierdzi, że odkąd z nim
mieszkam, oni bardziej hamują swoje dzikie zapędy i nie wyżerają mu wszystkiego
z lodówki.
- Chcecie coś do picia? -
pytam, wchodząc do salonu, gdzie duże dzieci uruchamiają już PlayStation.
- A mogłabyś zrobić takie
kanapki, jak miałaś ostatnio? Były pycha! - pyta Dawid, robiąc błagalną minę.
- Aga cię nie dokarmia? –
szczerzy się Marcin, ale Dawid, zajęty odplątywaniem jakichś kabli, nie zwraca
na niego uwagi.
- Na to wygląda - mrugam
do niego i znikam w kuchni.
Przygotowując kanapki, słucham ich genialnej wymiany zdań na
temat ostatniego meczu piłkarskiego naszej Ekstraklasy. Po chwili jednak
rozmowa ucicha, słychać tylko odgłosy trwającej pomiędzy dwoma z nich walki na
śmierć i życie. I gdybym nie wiedziała, że cała trójka dawno już jest
pełnoletnia, pewnie pomyślałabym, iż mam w salonie grupkę przedszkolaków.
- Smacznego - mówię,
kładąc kanapki na stoliku.
Marcin, który czeka na swoją kolej gry, rzuca się na talerzyk,
jakby nie jadł od tygodnia. Ale u nich to normalne. Są wiecznie głodni. Przez
te prawie cztery miesiące mieszkania z Wroną zdążyłam się o tym już przekonać.
Bo gdy tylko wraca z treningu napada na lodówkę, a potem idzie spać. No chyba,
że uruchomi mu się jego wrodzone ADHD. Wtedy próbuje wyciągać mnie na spacery,
albo, tak jak dziś, zaprasza do siebie kolegów.
- Ej! Kipek! Bo wszystkie
zeżresz! – burzy się Dawid.
- Masz, to graj –
bełkocze Marcin z pełnymi ustami.
- Ej! Mam pomysł! – drze
się nagle Wrona, wywołując u chłopaków stan przedzawałowy. Mnie jego nagłe
olśnienia nie doprowadzają już do palpitacji serca. Przywykłam.
- Coś znów wymyślił?
- Tańczmy!
- Masz na myśli… Taniec
towarzyski? – Konar zabawnie porusza brwiami, wywołując u mnie wybuch śmiechu.
- Taniec erotyczny! A
Kaja oceni, który z nas jest najlepszy!
- Wrona! – wrzeszczę,
rzucając w ten jego głupi łeb poduszką – Bez takich!
- Właśnie! To kobieta
ciężarna jest! Jeszcze nam tu rodzić zacznie! – popiera mnie Marcin.
- I to nie będzie
sprawiedliwe. W końcu każda zawsze wybierała Wronę! Z nim nikt nie wygra!
- Jak to każda? –
marszczę czoło, wpatrując się w nich z wyczekiwaniem.
- No bo wiesz… - zaczyna
Marcin – Jak Andrzej nie miał jeszcze ciebie, często chodziliśmy na imprezy i…
- No i jak on zaczynał
tańczyć, to kurde, jak w Pulp Fiction czy innym Dirty Dancing! Każda była jego!
– wciął mu się w zdanie Dawid.
- Przesadzacie – burczy
Wrona, chowając się za poduszką.
A ja wiem, że nie przesadzają. Nie widziałam wielu tańczących
siatkarzy, w zasadzie, to widziałam tylko tę trójkę, która siedzi teraz przede
mną. Mieli całkowitą rację. Nikt nie poruszał się po parkiecie tak, jak
Andrzej. Miał świetne poczucie rytmu, nogi mu się nie plątały, a gdy tańczyłam
z nim na tamtej imprezie, miałam czasami wrażenie, ze frunę. Może dlatego, że
on był kilkadziesiąt centymetrów wyży ode mnie i czasami mnie podnosił, a może
całkiem z innego powodu…
Chłopaki wychodzą dość późnym wieczorem. Piotrek przełożył im
poranny trening na późniejszą godzinę, więc mogli trochę poszaleć. Wronie
jednak ciągle jest za mało. Czasami mam wrażenie, że brakuje mu kilku klepek.
Tak jest też w tej chwili.
Kręcę z politowaniem głową, obserwując, jak próbuje naśladować
tancerki z jakiegoś teledysku. Siadam na kanapie i czekam, aż mu ten atak
przejdzie. Zazwyczaj kończy się on wraz ze skończeniem klipa… Ale nie dziś.
Dziś Andrzej ma w sobie niezniszczalne pokłady energii.
- Kajciaaa?? – mruczy,
padając przede mną na kolana – A może bym tak… Zatańczył?
- Właśnie to robiłeś,
Wrona.
- Zatańczył tylko dla
ciebie.
- Chyba nie rozumiem –
marszczę czoło, wpatrując się w jego błyszczące oczy.
- Kipek i Konar już
poszli – strzela brwiami – Moja propozycja jest nadal aktualna.
- Jesteś chory
psychicznie! – odpycham go od siebie i ruszam do sypialni – Nie waż się
przyłazić, dopóki nie przejdzie ci ta psychoza!
Zatrzaskuję za sobą drzwi i, wzdychając głośno, kładę się na
łóżku. Leżę tak, wpatrując się w sufit i myślę. Myślę o nim. Jest szalony,
czasami mam wrażenie, że aż za bardzo, często gada od rzeczy i proponuje mi
tańce erotyczne, ale… Ale ja go kocham. I nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Bez niego i naszego maleństwa.
- Mogę wejść? – jęczy,
uchylając drzwi.
- Uspokoiłeś się?
- Tak – odpowiada
potulnie.
- To wchodź – mówię,
chociaż jego nagłe opanowanie wydaje mi się podejrzane. Jego wariacje nigdy tak
szybko nie mijały.
I jakby na dowód moich rozmyślań, on włącza jakąś dziwną
piosenkę na swoim telefonie i zaczyna kręcić mi tyłkiem przed nosem.
- Jesteś chory! –
piszczę, przykrywając głowę poduszką.
Muzyka jednak nie cichnie. Lekko zsuwam poduszkę z twarzy. Wrona
dalej tańczy odwrócony do mnie tyłem. Kręci tyłkiem, podwijając koszulkę. Po
chwili ściąga ją i rzuca w moją stronę. Odwraca się, wlepiając we mnie to
magnetyczne spojrzenie, a ja czuję, jak poduszka opada mi na kolana. Siadam
wygodniej i czekam na dalszy ciąg przedstawienia.
Kładzie dłonie na guziku swoich spodni i bawi się, raz go
odpinając, raz zapinając. W końcu odpina go i przenosi ręce na rozporek. Robi z
nim dokładnie to samo, co z guzikiem. Wreszcie daje sobie z nim spokój i wolno
zaczyna zsuwać spodnie z dół. Tanecznym krokiem podchodzi bliżej i znów odwraca
się tyłem, kręcąc zadkiem. Chęć klepnięcia jest silniejsza ode mnie.
- Eeej! – piszczy,
odskakując jak poparzony – Nie dotykamy! Podziwiamy!
- Też ci tak kiedyś
powiem! – burczę z udawanym oburzeniem.
Na nim to jednak nie robi żadnego wrażenia. Wraca do swojego
tanecznego świata, rzuca spodnie w kąt pokoju, a ja parskam śmiechem. Skarpetki
i bokserki to nie jest dobre połączenie. Gdy się orientuje, o co mi chodzi,
szybko próbuje się pozbyć skarpetek. Niestety traci równowagę i ląduje gdzieś
pomiędzy szafą a łóżkiem.
- Wszystko w porządku? –
przechylam się, patrząc na niego z góry.
- Boli mnie d… Dooobrze
jest – poprawia się szybko z wesołym wyszczerzem.
- Mogę być z tobą
szczera?
- Noo… - zgadza się
niepewnie.
- Z tym tańcem to do
cyrku nadajesz się idealnie.
- Pójdę. Jeżeli ty
zostaniesz moim treserem.
- Treserem mówisz? Więc
zgadzasz się na chodzenie po linie i skakanie przez płonące obręcze?
- Boże, czemu mnie każesz
taką wredną kobietą w łóżku?! – drze się, unosząc ręce do góry i patrząc w
sufit.
- Źle ci? – pytam.
Nie odpowiada. Wzrusza ramionami i znika w łazience.
Idiotka.
Andrzej trzeci, przedostatni :)
Hahahahha :D Titta, jesteś geniuszem! "Nie dotykamy, podziwiamy"! Rozbroiło mnie to kompletnie, aż się mój tata popatrzył dziwnie :P Kocham to opowiadanie ^^ Jak to przedostatni?! nie rań mnie:<< *chlip* ;P nie pytaj, chyba mi się głupota Wrony udzieliła ;D
OdpowiedzUsuńNaprawdę nie wiem, dlaczego zaniepokoiło mnie to zakończenie. Czyżby Wrona wcale nie był tak kochająco nastawiony, jak dotąd sądziłam? Matko, boję się własnych myśli!
OdpowiedzUsuńNie mniej jednak, chciałabym zobaczyć takie wygibasy. Nawet, jeśli nadają się do cyrku :D
Oj, Andrzej, Andrzej... Pokaż w końcu, że coś czujesz!
Pozdrawiam ciepło, Anna. :**
/Bądź/
Endriu, mówiłam, żeby zamiast skarpetek ściągnąć majtasy :D to by było wydarzenie :D Kaja by chyba nie pogardziła ^^
OdpowiedzUsuńWredna bab w łóżku, taa, jeszcze będzie coś od niej chciał :D to wtedy będzie wredna ;p
Wiadomo, że oni wszyscy ja duże dzieci :) dać klocki i się bawią ;p
Więc niechże sobie powiedzą, co czują no, bo dzidzia się urodzi, a tatuś z mamusią niezdeklarowani ;p
Pozdrawiam